Jeden prosty trik w Death Stranding 2 zupełnie zmienia rozgrywkę. Chodzi o skradanie i walkę

Death Stranding 2 na PC wycieka. Gra może szybko zadebiutować
Newsy PS5

Nowa gra Hideo Kojimy zaskakuje rozbudowaną narracją i atmosferą, ale to właśnie mało znany trik sprawia, że rozgrywka w Death Stranding 2: On the Beach potrafi nagle przypominać… najlepsze momenty z Metal Gear Solid V. To co, wracamy do klasyki? Już pora!

Zostaw plecak. Sposób na zmiany w Death Stranding 2

Choć Death Stranding 2: On the Beach nie jest grą stricte akcji, Kojima Productions zrobiło wszystko, by systemy walki i skradania były ciekawsze niż w pierwszej części. Gracz otrzymuje więcej narzędzi do eliminowania wrogów po cichu, a obozy przeciwników aż proszą się o infiltrację. Problem w tym, że Sam wciąż porusza się z gracją lodówki na kółkach, a przeciwnicy mają oczy niemal wszędzie. Szybko może się więc okazać, że każde starcie kończy się otwartą walką – frustrującą i niezgrabną. Ale tu wchodzi trik, który zmienia wszystko: wystarczy… zrzucić plecak. Dosłownie. Przytrzymaj trójkąt przed podejściem do wrogiego obozu, zostaw ładunek w bezpiecznym miejscu i ruszaj na lekko. Nagle Sam zyskuje nową zwinność – szybciej biega, płynniej unika, a przy odpowiednim szkielecie nawet skacze podwójnie. Co więcej, mniejsza sylwetka trudniej wpada w oko wrogom. Wrażenie? Jakbyś grał w duchowego spadkobiercę „The Phantom Pain”.

Oczywiście, ktoś mógłby zapytać: „Ale co z bronią i sprzętem?”. Odpowiedź jest prosta. Wrogie bazy są pełne użytecznych przedmiotów. Dokładnie jak w dawnych grach Kojimy, Sam może zdobywać wszystko „na miejscu”, korzystając z zasobów przeciwnika. To nie tylko oszczędność miejsca, ale i dodatkowy poziom immersji – każde wtargnięcie do bazy staje się bardziej organiczne i nieprzewidywalne. Choć porzucenie plecaka nie pomoże w walce z BT, które reagują na dźwięk i nie oferują większych nagród, to w starciach z bossami trik okazuje się zbawienny. Bez ciężaru na plecach Sam zyskuje więcej swobody, a jego uniki – zwłaszcza w trybie celowania – stają się naprawdę użyteczne. Efekt? Mniej frustracji, więcej frajdy.

CZYTAJ RÓWNIEŻ  To miał być godny spadkobierca Dino Crisis. Pierwszy exclusive PS5 mocno krytykowany

Zobacz też: Edycja kolekcjonerska Ghost of Yotei, czyli dla prawdziwych fanów. Znamy cenę

To zdumiewające, że tak ważna mechanika nie została wprost wyjaśniona w samouczku. A jednak, jak to u Kojimy bywa, część radości z gry pochodzi z odkrywania jej na własną rękę. Ten drobny, ale znaczący trik zamienia walkę i skradanie w coś naprawdę satysfakcjonującego. Jeśli dotąd omijałeś obozy przeciwników szerokim łukiem, warto się za nie zabrać.

Źródło: wccftech.com

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Dawid Szafraniak
O autorze

Dawid Szafraniak

Redaktor
Pierwsze growe szlify zbierał jeszcze w erze PS1, aby później zapoznawać się z kolejnymi wcieleniami japońskiej konsoli, skosztować Xboksa i Switcha. Ostatecznie najbardziej lubi PC, a ostatnio nawet i granie w chmurze. Królują u niego FPS-y, gry akcji nieczęsto górujące nad filmami i tytuły wyścigowe, które podobno #nikogo. Święta Trójca gamingu? Pierwsze Modern Warfare, seria Mass Effect i Uncharted. Bez tego nic nie miałoby sensu. Poza grami lubi planować kolejne podróże i chwytać za aparat fotograficzny podczas meczów piłki nożnej.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie