Rzuciłem padem ze strachu, jak zaatakował T-Rex. Rozmowom o Dino Crisis nie było końca

Dino Crisis ma 25 lat. Capcom świętuje | Newsy - PlanetaGracza
Felieton PG Exclusive

Pamiętam, że otworzyłem drzwi kartą magnetyczną. Szczęśliwy, że jest progres, odetchnąłem. Tylko po to, żeby za chwilkę wykrzyczeć niecenzuralne słowo i trzepnąć padem o podłogę.  

Moje pierwsze spotkanie z tyranozaurem w Dino Crisis wspominam może nie traumatycznie, ale na pewno z dużymi emocjami. Chłopie, mało się nie… opowiadałem wieczorem kolegom na boisku. Najgorsze jest to, że jak władowałem w gada kilka strzałów z shotguna, on nie padł trupem, tylko grzecznie oddalił się w ciemność. Jego kroki mówiły – jeszcze się spotkamy. Każde kolejne drzwi wprawiały mnie w palpitację serca. Może ON już tam czeka?!

Później zaczęły się rozmowy na temat tego, czy Dino Crisis bardziej straszy niż Resident Evil. Początkowo to na tej marce wychowywaliśmy się w latach 90. Zombiaki miały swój ślamazarny urok, jeśli można tak powiedzieć. Wchodzisz w korytarzyk i słyszysz ich zawodzenie, więc trzeba się przygotować i po prostu czekać, aż podejdą pod broń. Lufa w górę, a główka sama odpadała z charakterystycznym „mlaśnięciem”. W Dino Crisis wpadasz do pomieszczenia i biegasz jak oszalały, goniony przez welociraptory. Tam nie było wolniaków i w zasadzie cały czas czułem, odnosząc się do RE, jakbym miał za plecami Lickera lub Huntera.

Dino Crisis vs. Resident Evil. Równe starcie

Chłopaki z podwórka byli na początku podzieleni – nic zombiaków nie przebije. Ja jako pierwszy na wiosce miałem Dino Crisis. Od Ruskich, z bazarku. Wymądrzałem się zatem, że porozmawiamy jak przejdą. Kolejni przechodzili i dyskusja nabierała sensu. Ostatecznie każdy docenił Dino Crisis, bo w końcu trójwymiar, bo w sumie taka sama z grubsza rozgrywka jak w Residentach. Tyranozaur zżarł nas wszystkich. Pamiętamy go do dzisiaj.

Kilka miesięcy po dinozaurach, przyszła pora na kolejny strzał od Capcom. W końcu dostaliśmy w swoje łapki Resident Evil 3. Był to krok w tył, bo znowu statyczne lokacje, ale za to jak pięknie wykonane. I zamiast T-Rexa, gonił nas Nemesis. Regina powróciła chyba rok później, ale już tak bardzo nie wkręcała. Ślad po niej zaginął, a ja wciąż tęsknię za tamtymi emocjami.

CZYTAJ RÓWNIEŻ  Kosztuje tylko 150 zł i zawojowała serca graczy na całym świecie. Arc Raiders to istny ewenement

Nie wiem, co musiałby zawierać remake Dino Crisis, by ponownie wywołać we mnie takie uczucia jak jedynka. To chyba nie te czasy i boisko nie z tymi kolegami. A Capcom obiecał właśnie, że stare marki mogą powrócić i logicznym wydaje się, że DC czeka w kolejce. Przecież na tym się wychowaliśmy, więc nowa wersja się sprzeda. Ja póki co się nie napalam, bo też nie ma na co. Obiecanki cacanki, trzeba czekać na konkret.

Na pewno w odnowionej wersji życzyłbym sobie większej głębi postaci. Regina była ekstra, ale drewniana w dialogach. To niechlubna spuścizna po pierwszych dwóch częściach Resident Evil. „Barry? What is this. Watch out, this is a monster” – klasyk, który do dzisiaj mnie rozbraja. Zatem panno Regino, bądź bardziej ludzka. Pokaż swój strach na ekranie taki sam, jak ja pokazałem przed tyranozaurem, a porwiesz mnie znowu do tańca.

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Darek Madejski
O autorze

Darek Madejski

Redaktor
Wspomina gaming lat 90. z wielkim sentymentem. Ekspert w dziedzinie retro sprzętu oraz starych konsol. Oprócz duszy kolekcjonera, fan współczesnych gier singleplayer, głównie tych na PlayStation. Specjalista w treściach dotyczących PS Plus oraz promocji. Poza pracą, fan seriali w klimacie postapokaliptycznym, koszenia trawy, rąbania drewna i zajmowania się wszystkim, by tylko nie siedzieć w miejscu.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie