Dying Light Retouched już jest – Harran nigdy nie wyglądał lepiej

Dying Light Retouched już jest – Harran nigdy nie wyglądał lepiej
Newsy PC PS4 PS5 Xbox Series XOne

Jeśli wciąż pamiętacie dreszcze podczas pierwszych chwil z Dying Light, to teraz jest idealna okazja, żeby wrócić do Harran. Aktualizacja Retouched, która była zapowiadana podczas jubileuszu 10-lecia gry, właśnie trafiła na wszystkie platformy. I powiem Wam — robi wrażenie!

Już do pobrania – Dying Light Retouched to pozycja obowiązkowa

Twórcy poszli na całość i zadbali o to, by legendarna atmosfera pierwowzoru nie tylko pozostała, ale wręcz nabrała nowego blasku. W skrócie, dostajemy:

  • Tekstury w wyższej rozdzielczości, dzięki którym każdy budynek, każdy zakamarek Harran, jest bardziej wyrazisty i realistyczny. Po prostu gra wygląda teraz jak z innej generacji.
  • Niebo i chmury podrasowane na maksa — to niby drobnostka, ale te detale robią ogromną różnicę, szczególnie podczas eksploracji miasta o zmierzchu czy w czasie burzy.
  • Cienie na poziomie Ultra, które dodają głębi i sprawiają, że świat wydaje się żywszy, a każdy zakamarek jeszcze bardziej tajemniczy.
  • Muzyka odświeżona i rozbudowana — oryginalny soundtrack Pawła Błaszczaka został zremasterowany i wzbogacony o nowe utwory i ambienty, które idealnie podkręcają klimat i potęgują napięcie.

Co ważne, drobne różnice w jakości możecie zauważyć w zależności od platformy, ale wrażenia są naprawdę spójne i robią świetną robotę.

Jeżeli interesuje Was, jak te zmiany wpłynęły na techniczne aspekty gry, twórcy przygotowali też szczegółowy wpis na swoim blogu. To prawdziwa gratka dla fanów „zaplecza” produkcji i osób, które chcą zanurzyć się w szczegóły tego, jak powstawała ta aktualizacja.

Zobacz też: Wiedźmin 4 bez tych zadań. CDPR konkretnie na temat questów

CZYTAJ RÓWNIEŻ  "Press X to Jason" za 7,50 zł. Fenomenalna cena na perełkę ze świetną historią

Dying Light Retouched to nie tylko sentymentalny powrót do klasyki, ale też jasny sygnał, że Techland wciąż chce rozwijać i pielęgnować swój flagowy tytuł. Już za chwilę, bo 22 sierpnia, zobaczymy Dying Light: The Beast — kolejny rozdział, który na pewno nie pozwoli nam się nudzić.

Źródło: Steam

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Dawid Szafraniak
O autorze

Dawid Szafraniak

Redaktor
Pierwsze growe szlify zbierał jeszcze w erze PS1, aby później zapoznawać się z kolejnymi wcieleniami japońskiej konsoli, skosztować Xboksa i Switcha. Ostatecznie najbardziej lubi PC, a ostatnio nawet i granie w chmurze. Królują u niego FPS-y, gry akcji nieczęsto górujące nad filmami i tytuły wyścigowe, które podobno #nikogo. Święta Trójca gamingu? Pierwsze Modern Warfare, seria Mass Effect i Uncharted. Bez tego nic nie miałoby sensu. Poza grami lubi planować kolejne podróże i chwytać za aparat fotograficzny podczas meczów piłki nożnej.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie