Netflix ma wielki hit? Kultowa postać powraca, są pierwsze recenzje

Netflix ma wielki hit? Kultowa postać powraca, są pierwsze recenzje
Filmy i seriale Newsy

Światowa premiera Frankensteina w reżyserii Guillermo del Toro odbyła się na festiwalu filmowym w Wenecji i już teraz film stał się jednym z najgorętszych tematów w świecie kina. Produkcja wywołała ogromne emocje, od zachwytów po druzgocącą krytykę, a sama atmosfera podczas pokazu pokazuje, że to dzieło nie pozostawia nikogo obojętnym. Czy Netflix ma powody do radości?

Frankenstein Guillermo del Toro podzielił krytyków. Będzie premiera na Netflix

Po premierowym seansie widownia nagrodziła twórców 14-minutową owacją na stojąco. Guillermo del Toro i Jacob Elordi, wcielający się w Stworzenie, nie kryli wzruszenia. Jednak entuzjazm w Wenecji nie przełożył się na jednomyślną ocenę krytyków. Część recenzentów określa film jako wizjonerskie arcydzieło i dowód, że del Toro na nowo definiuje gotycki horror. Inni widzą w nim przeciągnięte, ciężkie widowisko, które męczy zamiast poruszać.

Na Rotten Tomatoes film startuje z wynikiem 78% na podstawie 23 recenzji. To solidny, ale nie jednoznacznie triumfalny początek. Tak rozbieżne opinie pokazują, że Frankenstein będzie jedną z tych produkcji, które widzowie muszą ocenić sami, bo trudno tu mówić o konsensusie. Del Toro sam podkreślał, że realizacja tego projektu była spełnieniem jego dziecięcego marzenia. Jak wspominał, już w wieku siedmiu lat zakochał się w filmach Jamesa Whale’a i postaci Borisa Karloffa, które ukształtowały jego wrażliwość. Teraz jego własna wizja klasycznej powieści Mary Shelley trafia na ekrany.

Zobacz też: Polska perełka w Xbox Game Pass. Musicie w to zagrać

CZYTAJ RÓWNIEŻ  Oczekiwany remake kultowego horroru dostanie demo na PS5

W filmie Oscar Isaac wciela się w naukowca, którego obsesja prowadzi do tragedii. Jacob Elordi gra stworzenie, które staje się zarówno triumfem, jak i klątwą swojego twórcy. Produkcja wejdzie do kin w ograniczonej dystrybucji 17 października, a 7 listopada zadebiutuje globalnie na platformie Netflix. Wszystko wskazuje na to, że Frankenstein stanie się jedną z najbardziej dyskutowanych premier roku. Niezależnie od tego, czy ostatecznie zostanie zapamiętany jako klęska, czy arcydzieło.

Źródło: comicbook.com

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Dawid Szafraniak
O autorze

Dawid Szafraniak

Redaktor
Pierwsze growe szlify zbierał jeszcze w erze PS1, aby później zapoznawać się z kolejnymi wcieleniami japońskiej konsoli, skosztować Xboksa i Switcha. Ostatecznie najbardziej lubi PC, a ostatnio nawet i granie w chmurze. Królują u niego FPS-y, gry akcji nieczęsto górujące nad filmami i tytuły wyścigowe, które podobno #nikogo. Święta Trójca gamingu? Pierwsze Modern Warfare, seria Mass Effect i Uncharted. Bez tego nic nie miałoby sensu. Poza grami lubi planować kolejne podróże i chwytać za aparat fotograficzny podczas meczów piłki nożnej.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie