GeForce NOW to przyszłość gamingu. Tak wkracza na kolejny poziom
Gdyby było narzędzie, dzięki któremu gaming na PC stałby się o wiele łatwiejszy, dostępny tak naprawdę dla każdego, niezależnie od budżetu. Gdyby tak wymagania przestały się liczyć, a optymalizacja nie stanowiła nigdy kłopotu. Brzmi jak totalna utopia, prawda? A nie, zaraz, przecież jest już coś takiego.
Materiał powstał we współpracy z NVIDIA
To dość przewrotne, że korporacja słynąca z wypychania gamingu w nową generację i produkcji kart graficznych, oferuje w zasadzie dokładnie odwrotną ich alternatywę. Jednak w istocie to mądre posunięcie, bo przecież w ten sposób podbiją nie jeden, a dwa rynki. Zasadniczo to nawet już podbili. Próbowałem do tej pory kilku różnych opcji grania w chmurze. Praktycznie zawsze miałem te same problemy. Lagi, słaba jakość, brak dostępności danych gier. W NVIDIA GeForce NOW nic z tych rzeczy ani razu nie miało miejsca. A co ciekawe, od niedawna usługa przekroczyła kolejną granicę.
Po Gamescom 2025 GeForce NOW jest jeszcze lepsze
Od 10 września tego roku NVIDIA dorzuciła coś, co stanowi gigantyczny krok w segmencie streamingu gier w chmurze. Firma zadbała o nowość na serwerach dla subskrybentów Premium, czyli pełne wsparcie najnowszej architektury Blackwell. Jak być może wielu z Was wie, wykorzystano w GFN karty klasy GeForce RTX 5080. Dokładnie tak, od teraz można grać na najnowszych i najmocniejszych (no, prawie) kartach „zielonych”, bez kupowania ich. I nie chodzi tu tylko o oszczędność.
Od niedawna posiadacze subskrypcji GeForce NOW w wersji Ultimate mogą zauważyć sporo nowych opcji w aplikacji umożliwiającej streamowanie gier. Ja akurat korzystam z niej w większości na PC. Można jednak cieszyć się nią także na innych urządzeniach, jak choćby w wydaniu mobilnym, wspomnianą już apką na kompatybilne telewizory (to jest absolutnie genialne, bo macie w zasadzie telewizor, który staje się konsolą, wystarczy tylko podłączyć kontroler) czy nawet Steam Deck’a. W każdym razie, wszystkie te opcje dotyczą jednej, potencjalnie rewolucyjnej nowości – kart klasy GeForce RTX 5080. Niby „jednej”, ale korzyści jest mnóstwo.
W ogóle sam moment wydaje się idealny. Wrzesień, październik i kolejne miesiące są napakowane premierami. Już teraz za sprawą GFN można grać w Battlefield 6, Dying Light: The Beast, Cronos: The New Dawn czy Borderlands 4, a wkrótce do graczy trafią także ARC Raiders, najnowsze Call of Duty: Black Ops 7, The Outer Worlds 2 czy Vampire: The Masquerade: Bloodlines 2. Trochę tego jest, lecz najważniejsze jest to, że nie potrzeba wcale nowoczesnego PeCeta, aby w pełni cieszyć się grafiką i płynnością. Bo faktycznie, choć sam jestem w zwyczaju sceptyczny do wszelkich gier w chmurze, tak korzystam już jakiś czas z GeForce NOW i bawię się wyśmienicie, a po przetestowaniu najnowszej aktualizacji jestem skłonny stwierdzić, że… w sumie to nie potrzebuję chwilowo robić upgrade’u PeCeta. Przynajmniej na ten moment.
Wszystkie informacje o GeForce NOW w tym miejscu
NVIDIA GeForce RTX 5080 w chmurze
Nad całym tym skomplikowanym z perspektywy technologicznej systemem w chmurze czuwa teraz RTX 5080. Początkowo dostępny był najbliżej na niemieckim serwerze, ale w czasie pisania tego tekstu włączono również warszawski. A to znaczne udogodnienie. Zanim jednak siądziemy do zabawy i włączymy cokolwiek z nowoczesną oprawą, warto zagłębić się w opcje. Bo w nich pojawiło się kilka ciekawych ustawień, które dają pewien przedsmak i ładnie podsumowują cały ten skok technologiczny.
Do tej pory bawiłem się na „wyczynowym” trybie jakości i płynności (ustawiamy to w opcjach GeForce NOW), ale teraz do dyspozycji jest tryb „filmowy”. Brzmi dumnie, ale czym tak naprawdę jest? W praktyce pełnym wykorzystaniem wszystkiego tego, co oferują RTX-y 5080. Co ciekawe, nie jest to żaden pusty slogan, bo chwilę później, gdy uruchomiłem bodaj najlepszego benchmarka technologicznego w postaci Cyberpunka 2077, śliniłem się jak nigdy. Po prostu nigdy wcześniej nie widziałem tej gry tak pięknej i tak dobrze działającej, pomijając niektóre materiały na YouTubie. Szach mat, teraz ten najnowocześniejszy sprzęt jest u mnie, w domu.

120 klatek w 5K? Whaaaat?
Przede wszystkim pojawiła się opcja strumieniowania gier w 5K przy zachowaniu 120 kl./s (analogicznie jest opcja QHD i FHD przy odpowiednio 240 i 360 kl./s, co robi na papierze kolosalne wrażenie). Wszystko oczywiście zależy stricte od gier, a Cyberpunk na najwyższych ustawieniach z pełnym Ray Tracing będzie mocno obciążał wypożyczony, cyfrowy system. Nie oznacza to jednak, że miałbym jakiekolwiek uwagi co do działania GFN w warunkach, że tak się wyrażę, „ekstremalnych”.
W opcjach samej apki klasycznie można też podbić rozdzielczość (funkcja „Tryb Zwiększenia Rozmiaru”), także przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. O samą płynność, dzięki RTX 5080, dba teraz DLSS 4. Technologia odpowiada przede wszystkim za to, że podane wyżej parametry streamingu są w ogóle możliwe. Dla graczy to zresztą nie tyle dodatkowa opcja, a raczej zbawienie, które samo dba o to, aby gra wyglądała jak najlepiej i działa tak samo dobrze.
Oczywiście samo DLSS magicznie nie zrobi nam z chmury sprzętu do gier przyszłości. Ważne jest też zastosowanie Multi-Frame Generation. Technologia sztucznej inteligencji renderuje z wyprzedzeniem klatki obrazu, zapewniając jeszcze wyższą płynność. Przy testowaniu GeForce RTX 5070 Ti przekonałem się, że wreszcie MFG działa jak powinno, bez lagów, stutteringu, artefaktów obrazu.

DLSS 4 i MFG w GeForce NOW zmienia zasady rozgrywki
Kiedyś słyszałem, jak niektórzy spierają się, że technologia podbijania rozdzielczości za pomocą AI w grach to takie „oszustwo”. No bo przecież nie jest to prawdziwa rozdzielczość, a „sztuczna”, uzyskana sprytną technologiczną sztuczką. I może coś w tym jest, ale co z tego? Przecież dzięki RTX 5080 i zaimplementowanym tu DLSS oraz MFG możemy cieszyć się grami jeszcze lepiej. Są płynniejsze, wyraźniejsze, pozwalają na uzyskanie lepszej jakości nie tylko bez kosztów w wydajności, ale przede wszystkim właśnie z jej wzrostem.
Do tego to jeden z głównych atutów ostatniej wielkiej aktualizacji GeForce NOW. Skoro teraz mamy dostęp do lepszych kart, mamy też lepszą technologię. Nie omieszkałem sprawdzić, jak DLSS 4 w wersji „chmurzastej” sprawuje się choćby w Cyberpunk 2077. Jeden z największych benchmarków PeCetów uruchomiłem w ustawieniach „absolutnie full”. Ray tracing na ultra, cienie na ultra, wszystko inne też. Jasne, to mocno zasobożerna gra. Nawet w chmurze może sprawiać problemy… a przynajmniej mogłaby, gdyby nie DLSS 4. Jeśli do tego włączycie MFG w kompatybilnych grach… powiem tyle: nigdy nie spodziewałbym się, że na moim monitorze zobaczę coś działającego tak wzorowo i wyglądającego tak dobrze i to bez wymiany połowy podzespołów.
A tak, to Cyberpunk 2077 działa na najwyższych ustawieniach w 4K, a w zasadzie nie tyle działa, ile śmiga aż miło. Co prawda wszystko zależy od tego, co na ekranie. Mimo to mogłem cieszyć się rozgrywką o stabilności mniej więcej 45-60 fpsów. Podkreślam – wszystko na ultra, z włączonym path tracing, DLSS oraz generowaniem klatek i superrozdzielczością DLSS na “jakość”. Jak na tak wymagającą i piękną grę, jest naprawdę świetnie. Co więcej, dla wielu graczy to tak naprawdę jedyny sposób, aby doświadczyć neonowego piękna futurystycznego Night City na PC. Alternatywnie wystarczy, że superrozdzielczość DLSS ustawicie na “wydajność” i nagle zyskujecie dodatkowe niemal 60 klatek (dzięki czemu CP77 działa w ponad 90), a różnic wizualnych nie poczujecie praktycznie wcale.


„Filmowa” jakość
Wspomniana też wyżej, że predefiniowana „filmowa” jakość w ustawieniach GeForce NOW to składowa kilku elementów. Mamy, rzecz jasna, lepszą rozdzielczość. Ale co to w zasadzie oznacza i skąd się bierze? Jeśli wcześniej korzystaliście z innej opcji, to zauważycie zapewne poprawione kolory, wyraźniejszą grafikę i to nie tylko dzięki wykorzystaniu AI, ale też dzięki wyższemu bitrate. Łącznie dostajemy więc po prostu ulepszoną jakość samego streamingu, a to kluczowa sprawa. W końcu, po co nam tak zjawiskowa oprawa w grze, jeśli strumieniowanie by za nią nie nadążało?
Wracając do samego Cyberpunka – wszystko działa na tyle dobrze i wygląda genialnie, że zacząłem nawet kolejne przejście, bo po prostu poczułem się do tego zachęcony. Doświadczenie tej wspaniałej historii na ustawieniach ultra (a nie „średnio-niskich”, jak wcześniej) to coś, czego nie mogłem sobie odmówić. Sam jednak obniżę nieco detale świata i ustawienia RTX, bo jednak stawiam na stałą płynność, mniej więcej na poziomie ponad 60 klatek. Jeśli jednak komuś zależy na graficznych wodotryskach, poczuje się jak w niebie.
CP77 nie jest jedyną testowaną przeze mnie grą w ulepszonym cloud gamingu NVIDIA. Czymże byłyby testy, jeśli nie pokusiłbym się o sprawdzenie czegoś w dłuższej mecie? I tak udało mi się w końcu ukończyć Clair Obscur: Expedition 33, bodaj jedną z najlepszych gier tego roku. Nie na „średnich”, jak na moim PeCecie, a na najwyższych detalach. Z racji tego, że tytuł nie szokuje aż tak mocno jak CP77 na ultra, na rewolucję graficzną nie ma co liczyć, ale i tak płynność stoi na jeszcze wyższym poziomie. Wcześniej na moim PC było po prostu stabilnie. Teraz, co oczywiste, jest jeszcze lepiej, a całość natywnie oscyluje wokół 280 klatek na sekundę!

Responsywność w GeForce NOW istnieje i to zaskoczenie
Największym problemem, z jakim zmierzyć się może gracz opierający się na strumieniowaniu gier, jest responsywność. W żadnym do tej pory streamingu nie mogłem liczyć na odpowiednią szybkość reakcji, a input lag utrudniał nie tyle gry multiplayer, ile wszystko z dynamiczną akcją. W GeForce NOW w całości przeszedłem wspomniane Clair Obscur: Expedition 33, od początku, do samiusieńkiego końca. Wiem, że to walka turowa, ale wszystkie kontry, bloki i uniki robi się w bardzo małym okienku czasu, więc wymagana jest szybka reakcja nie tylko gracza, ale i sprzętu. I tu pojawia się ciekawostka, bo ani razu nie poczułem, że przez serwer miałbym przyjąć cios, którego nie powinienem.
To szczególnie ważne w różnych soulslike’ach, dynamicznych grach wyścigowych czy właśnie strzelankach kompetytywnych. Dla porównania odpaliłem The Last Berserker: Khazan i grało mi się naprawdę dobrze. Mogłem kontrować ciosy w ułamku sekundy, unikać zagrożenia w tak szybkim tempie, że gracze Sekiro mogliby się spocić i nie odczułem problemów wynikających ze streamingu. Jeśli w danej grze czujemy, że „coś nas zwalnia”, zawsze można wyłączyć MFG (o ile jest włączone), może i kilkanaście klatek stracimy, ale za to responsywność sporo zyskuje. Kluczowe jest także NVIDIA Reflex, tak zresztą pomocne przy GeForce NOW.
Czy jednak da się grać multiplayer? Co ciekawe – tak. Nie mógłby to może być wybrany przeze mnie sposób grania w CS2 (na tych rangach opóźnienie nawet 0,01 sekundy to śmierć), ale już taki Fortnite działał… nawet lepiej niż natywnie na moim PC. Wyższa płynność rozgrywki przełożyła się na lepsze doświadczenie. Tymczasem nie mogłem narzekać na lagi czy opóźnienie wejścia, nic takiego tu się nie zdarzyło. Wydaje mi się jednak, że wiele zależy od danej produkcji i tego, w jaki sposób w nią gracie i czego wymagacie.

Przez GeForce NOW kilka gier muszę przejść jeszcze raz
Implementacja rozwiązań technologii Blackwell do GFN trochę mnie wkurzyła, bo skłoniła do ponownego przejścia kilku ukończonych już wcześniej gier. Tak, to takie pół-żartem, bo jednak nie ma nic złego w przechodzeniu gier kilka razy, ale w moim przypadku robi się problem. I tak na liście mam wiele nieruszonych jeszcze tytułów. No ale jak tu odmówić, gdy Alan Wake 2 w końcu działa i wygląda tak, jak powinien? Pamiętam, jak za pierwszym razem przechodziłem go, oscylując wokół 40 klatek na moim sprzęcie. Teraz nie tylko płynność jest znacznie wyższa, ale i jakość grafiki zmieniła całą produkcję nie do poznania.
Jeśli graliście, to wiecie, o czym mówię. Alan Wake 2 to nadal jedna z najpiękniejszych gier tej generacji. Grając w nią za pośrednictwem GFN, mogę liczyć na wysoką płynność i jakość, praktycznie bez jakichkolwiek minusów. Odpaliłem w celach testowych jeden tylko poziom, ale już zdążyłem kliknąć „Nowa Gra+” i trochę boję się, że znowu przepadnę w świecie mroku na kolejne tygodnie. W sumie idealnie na Halloween, więc jakby nie patrzeć, dobrze się stało.
Dokończyłem też dwa zaległe DLC w The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered. GFN to też świetne rozwiązanie, gdy dana gra Wam działa, ale wolelibyście, aby działała jeszcze lepiej. Z Bethesdą to przecież nigdy nie wiadomo… Poza tym wybrałem się na pustynne tereny w Monster Hunter Wilds, grałem z przyjacielem w V Rising, próbowałem sezonowych nowości w Diablo IV. Wniosek zawsze był taki sam: po co ja w ogóle gry dostępne w abonamencie NVIDIA pobieram na kompa? Przecież w GeForce NOW nie tylko działają lepiej, ale i nie trzeba ich instalować. Wszystko za pomocą jednego tylko przycisku, „graj”.

Więcej sprzętów i instalacja gier w chmurze
Na samej jakości i wydajności się nie kończy. NVIDIA dorzuciła też nowość w postaci funkcji „Install-to-Play”. Dzięki niej możemy niejako „udawać” naszego domowego blaszaka za pomocą chmury, instalując obsługiwany tytuł na serwerach i mając do niego swobodny dostęp wszędzie (początkowo mamy dostępne 100 GB w chmurze dla posiadaczy planu Ultimate, ale można dokupić więcej). Na start dorzucono aż 2200 gier na Steam, łącznie rozszerzając dostępną bibliotekę do ponad 4500 tytułów. Swoją drogą, pełną ich listę znajdziecie w tym miejscu. Cieszy jednak, że są to największe hity AAA, jak i mniejsze perełki indie.
Doczekaliśmy się również premiery natywnej aplikacji GFN na Steam Deck, co w dłuższej mierze może okazać się zbawieniem dla fanów przenośnego grania. W ten sposób obsłużą za pomocą swojej konsoli jeszcze więcej gier w jeszcze lepszej wydajności i jakości. Coraz więcej telewizorów otrzymuje ulepszenie RTX 5080 (ale mój niestety jeszcze nie), począwszy od topowych modeli LG. Do tego część monitorów tego producenta, urządzenia macOS, Lenovo Legion GO, kompatybilność z headsetami VR, kierownicami – wszystko bez dodatkowego sprzętu czy akcesoriów (pełna lista obsługiwanych platform i sprzętów w tym miejscu).
Ja i tak mam niezłego kompa w domu, ale wiele gier za pomocą chmury działa po prostu lepiej; jest to więc swego rodzaju uzupełnienie, a nie zastąpienie fizycznych maszyn. Ponadto, jeśli ktoś na co dzień gra na konsoli, a chciałby spróbować czegoś zarezerwowanego dla fanów „blaszaków” i obawia się, że jego komputer czy laptop nie da z tym rady, na scenę wchodzi GFN, cały na biało.
Stara cena, nowa jakość GeForce NOW
NVIDIA, mimo dorzucenia w zasadzie rewolucyjnego wsparcia Blackwell, nie podniosła ceny. A co za tym idzie – dysponując subskrypcją Ultimate, możemy za tę samą kwotę cieszyć się większą wygodą, responsywnością, jakością i wydajnością. Ceny za ten plan zaczynają się od 109 zł za miesiąc. W zamian otrzymujemy bibliotekę ponad 4 tysięcy gier (ale musimy i tak je posiadać na danej platformie), w tym nowości z funkcją Install-to-Play, z rozdzielczością do 5K oraz wydajnością rzędu 240 fpsów. Nigdy też nie zdarzyło mi się czekać w kolejce do serwera, nawet przy okazji potężnych premier, które zawsze cieszą się zwiększonym zainteresowaniem.
Jest też opcja tańsza, wspierana również przez karty graficzne RTX, w postaci planu Performance (od 54 zł/ miesiąc). Tutaj również możemy instalować gry w chmurze, więc mamy bibliotekę ponad 4 tysięcy tytułów. Jeśli jednak chcecie tylko sprawdzić, jak to działa, to pozostają dwie opcje. Można przecież korzystać z GeForce NOW za darmo, choć wiąże się to z brakiem możliwości korzystania z najnowszych funkcji i krótszymi czasami dostępu. Niezłą opcją wydaje się więc dostęp 1-dniowy. To akurat bardzo sprytny pomysł, bo możemy zapłacić jedynie za dzień planu Ultimate lub Performance, przez 24 godziny ciesząc się pełnią prerogatyw posiadania tych subskrypcji.
Wszystko to daje nam obraz nie tylko najlepszej, ale i najbogatszej oraz najnowocześniejszej możliwości streamingu gier w chmurze. Sam sceptycznie podchodziłem do takich rozwiązań, lecz już poprzednie wersje GeForce NOW pokazały siłę, a co dopiero implementacja RTX 5080. W końcu gry wyglądają jeszcze lepiej, streaming działa płynniej. Cieszy też praktycznie brak lagów i opóźnienia, co docenią fani zmagań online. Tak czy siak – niezależnie od tego, czy posiadacie dobrego PeCeta, konsolę czy nawet sam telewizor – GFN rośnie w siłę, znacząco wychodząc przed konkurencję, oferując dostęp do gier w jakości najpotężniejszych sprzętów tak naprawdę każdemu.
Źródło: Materiał powstał we współpracy z NVIDIA.
Dziękujemy za wsparcie!