Gracze mają dość, ale giganci swoje. EA, Ubisoft i nie tylko chcą wyłączać gry
Ponad 1,2 miliona graczy podpisało petycję „Stop Killing Games”, domagając się prawa do stałego dostępu do zakupionych tytułów. Mimo tej rekordowej mobilizacji najwięksi wydawcy gier (m.in. Ubisoft, EA) nie zamierzają rezygnować z możliwości zamykania swoich produkcji — nawet tych, za które gracze zapłacili.
Gracze kontra EA, Ubisoft i inni giganci
Ruch „Stop Killing Games” nie wziął się znikąd. Jego bezpośrednim impulsem była decyzja Ubisoftu o wyłączeniu gry „The Crew”, która z dnia na dzień zniknęła z sieci — bez możliwości dalszego grania, nawet w trybie solo. Tysiące graczy, sfrustrowanych brakiem kontroli nad zakupionymi produktami, zaczęło głośno protestować. Petycja, która początkowo wydawała się oddolną inicjatywą bez szans na sukces, w krótkim czasie przekroczyła granicę 1,2 miliona podpisów. To wystarczyło, by temat trafił na biurka urzędników Unii Europejskiej.
Jednak mimo tak wyraźnego głosu społeczności, najwięksi gracze w branży — w tym EA, Sony, Microsoft i Ubisoft — pozostają nieugięci. W oświadczeniu wspólnym dla kilku firm podkreślono, że „decyzja o wyłączeniu gry nigdy nie jest łatwa i zależy od wielu czynników, w tym kosztów utrzymania usług online”. Problem w tym, że dla graczy to nie jest tylko „usługa” — to produkt, często pełen wspomnień, osiągnięć i inwestowanego przez lata czasu.
Zobacz też: Test Dream Machines RX5080-16PL27. Laptop do gier dla bajecznie bogatych
Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że niektóre firmy — jak Ubisoft — zmieniają zapisy w swoich regulaminach (EULA) w sposób, który daje im niemal nieograniczoną władzę. Nowe zapisy pozwalają firmie na usunięcie gry z dowolnego powodu, a nawet nakazują graczowi „zniszczenie wszystkich kopii”. Dla wielu to już nie tylko brak szacunku, ale otwarte lekceważenie praw konsumenckich. Jak słusznie pytają autorzy petycji: jeśli koszt utrzymania gry jest zbyt wysoki, to dlaczego w ogóle powstają tytuły, które nie mogą działać bez serwerów?
Dyskusja nabiera tempa, a jej wynik może mieć długofalowy wpływ na całą branżę. Unijne instytucje zapowiedziały dalsze rozmowy z twórcami petycji, a temat praw cyfrowych zaczyna być traktowany coraz poważniej. Gracze chcą jasnych zasad: jeśli coś kupujemy, powinniśmy mieć do tego dostęp — niezależnie od tego, czy serwery wciąż działają. Pytanie tylko, czy korporacje będą gotowe słuchać, zanim zgasną kolejne tytuły, które dla wielu były czymś więcej niż tylko grą.
Źródło: tech4gamers.com
Dziękujemy za wsparcie!