Battlefield jako MMO? Kultowa gra mogła wyglądać zupełnie inaczej

Battlefield jako MMO? Kultowa gra mogła wyglądać zupełnie inaczej
Newsy PC PS3 X360

Zanim Battlefield 3 stał się widowiskowym shooterem z pamiętną kampanią i trybem multiplayer, miał być… zupełnie czymś innym. Kulisy produkcji zdradzają, że gra początkowo zmierzała w stronę pełnoprawnego MMO. Co poszło nie tak i jak niedoszła wizja wpłynęła na grę, którą dziś znamy?

Inne plany wobec Battlefield 3

W wywiadzie dla kanału NoClip wieloletni deweloper DICE, David Goldfarb, ujawnia, że pierwotna wersja Battlefielda 3 była projektem o roboczej nazwie Venice – ogromnym, otwartym doświadczeniem przypominającym MMO. „To było bardziej MMO niż klasyczny FPS” – mówi Goldfarb. Ambicje były duże, ale brak jasnego kierunku i trudności projektowe sprawiły, że po latach prac projekt został anulowany. Dla fanów serii to może być szok: BF3 mogło być rewolucją, ale nie tą, na którą czekaliśmy.

Po fiasku MMO, DICE postawiło na sprawdzone ręce. Twórcy świetnie przyjętego Bad Company 2 zostali wezwani do stworzenia nowej, bardziej klasycznej wersji Battlefielda 3, czyli takiej, która mogłaby konkurować z Call of Duty. Goldfarb objął dowodzenie nad kampanią, stawiając na intensywną narrację i widowiskowe misje. To był reset projektu, ale z mocnym fundamentem, studio wciąż dysponowało materiałami z Venice.

Jednym z najciekawszych wątków jest to, jak pozostałości po skasowanym MMO trafiły do finalnej wersji gry. Wśród gotowych zasobów znajdowała się dopracowana mapa Paryża. Zespół szybko zdecydował: trzeba stworzyć misję właśnie tam. Tak powstała pamiętna sekwencja Comrades, z udziałem rosyjskich Spetsnaz. „Skoro to Rosjanie, wszystko musi być po rosyjsku” wspomina Goldfarb, dodając, że nie chciał żadnych sztucznych kompromisów. Dzięki temu misja zyskała autentyczność, która zapadła graczom w pamięć.

Zobacz też: Nowy tryb oszczędzania energii w PS5 podgrzewa plotki o przenośnej konsoli PS6

Choć Battlefield 3 nie stał się MMO, to właśnie próba stworzenia czegoś nowego (i porażka po drodze) ukształtowały grę, którą dziś wielu wspomina z sentymentem. Gotowe lokacje, pomysły i ambicje zostały przeobrażone w solidną, wciągającą kampanię i multiplayer, który do dziś uznawany jest za jeden z najlepszych w serii.

CZYTAJ RÓWNIEŻ  The Division 3 ma być "potworem" na miarę pierwszej części

Źródło: gamesradar.com

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Dawid Szafraniak
O autorze

Dawid Szafraniak

Redaktor
Pierwsze growe szlify zbierał jeszcze w erze PS1, aby później zapoznawać się z kolejnymi wcieleniami japońskiej konsoli, skosztować Xboksa i Switcha. Ostatecznie najbardziej lubi PC, a ostatnio nawet i granie w chmurze. Królują u niego FPS-y, gry akcji nieczęsto górujące nad filmami i tytuły wyścigowe, które podobno #nikogo. Święta Trójca gamingu? Pierwsze Modern Warfare, seria Mass Effect i Uncharted. Bez tego nic nie miałoby sensu. Poza grami lubi planować kolejne podróże i chwytać za aparat fotograficzny podczas meczów piłki nożnej.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie