Mark Hamill ostro o Star Wars. Aktor miał inne plany
Mark Hamill po raz kolejny wrócił do tematu Ostatniego Jedi i kontrowersyjnej interpretacji Luke’a Skywalkera. Choć aktor wielokrotnie podkreślał, że ceni Riana Johnsona jako twórcę, otwarcie przyznaje, że nie podobało mu się ukazanie jego bohatera jako zrezygnowanego samotnika. Tym razem ujawnił, jak sam wyobrażał sobie los Jedi po dramatycznych wydarzeniach sagi Star Wars.
Mroczna alternatywa dla Star Wars: Ostatni Jedi
Hamill w rozmowie z Jesse Thornem wyznał, że w jego głowie narodził się zupełnie inny scenariusz. Zamiast Luke’a, który ucieka od świata i odcina się od Zakonu Jedi, widział bohatera złamanego przez osobistą tragedię. Według jego koncepcji Skywalker miał zakochać się, porzucić zakon i zostać ojcem. To właśnie dziecko miało stać się katalizatorem dramatu – przypadkowo znajdując miecz świetlny, maluch ginie, a pogrążona w rozpaczy żona odbiera sobie życie.
Aktor podkreślał, że taki cios mógłby naprawdę wytłumaczyć desperację Luke’a i jego decyzję o odizolowaniu się od galaktyki. Według Hamilla ta wersja historii byłaby bliższa życiowym tragediom, jakie zdarzają się naprawdę. Mimo różnic w podejściu, Hamill nie ukrywa podziwu dla reżysera. Z uznaniem wypowiedział się o finale filmu i starciu Luke’a z Kylo Renem, nazywając tę sekwencję prawdziwym majstersztykiem. Jednocześnie przypomina, że choć spierał się z Johnsonem o kierunek fabuły, starał się oddać w pełni ducha jego scenariusza i włożyć serce w każdą scenę.
Zobacz też: Disney+ zaskakuje. Nowy film Marvela zachwyca widzów i krytyków
Ostatni Jedi od lat dzieli fanów – jedni nazywają go najodważniejszą częścią gwiezdnej sagi, inni uznają za rozczarowanie. Hamill swoim wyznaniem jeszcze bardziej podgrzał dyskusję, pokazując, że los Luke’a mógł zostać poprowadzony zupełnie inną drogą. Co istotne, aktor jasno stwierdził, że po tych doświadczeniach nie planuje już powrotu do Gwiezdnych wojen. Wkrótce zobaczymy go natomiast w produkcji Wielki marsz.
Źródło: Deadline
Dziękujemy za wsparcie!