Najlepsze, co znajdziesz w Xbox Game Pass. Te gry musisz pobrać!
W abonamencie Xbox Game Pass nie brakuje perełek i gier, które każdy z nas powinien znać. Zebrałem kilka najciekawszych pozycji, które warto jak najszybciej pobrać i zagrać.
Spis treści:
- Wiele dobrego w Xbox Game Pass
- Blue Prince
- Fallout: New Vegas
- Metaphor: ReFantazio
- Control
- Clair Obscur: Expedition 33
- Halo: The Master Chief Collection
Wiele dobrego w Xbox Game Pass
Przygotowując najnowszą „polecajkę” postawiłem na różnorodność. Nie brakuje tutaj bowiem gier relatywnie świeżych, jak i takich mających kilka lat na karku. Ba, jedna z pozycji to klasyk sprzed parunastu lat, a ostatnia propozycja, czyli kolekcja Halo zawiera odświeżone wersje strzelanek znanych jeszcze na pierwszych Xboksie. Ostatecznie jest to wspaniała podróż przez wiele lat trwania tej genialnej serii.
Bez przedłużania, ruszamy — oto kilka gier z Xbox Game Pass, które musicie znać. A najlepiej również je pobrać i ograć. Czasu nie zmarnujecie, gry są genialne.
Blue Prince to pozytywne zaskoczenie
Blue Prince to przedstawiciel gatunku gier, które pozornie wyglądają niepozornie, ale szybko wciągają cię w swój świat po uszy. Na pierwszy rzut oka masz tu do czynienia z estetyką stylizowaną na szkicownik szalonego architekta, a gameplay przypomina coś pomiędzy turową strategią a escape roomem z koszmaru. Zadanie jest proste: odziedziczyłeś stary pałac i masz tylko 30 dni, żeby dotrzeć do tajemniczego pokoju 47. Tylko że ten pałac nie ma zamiaru ułatwiać ci życia.
Największym asem w rękawie Blue Prince’a jest jego nieprzewidywalność. Każdego dnia odkrywasz nowe pokoje, z których każdy może zawierać skarb, zagadkę, pułapkę albo… kompletnie zmienić układ całego pałacu. W praktyce oznacza to, że każda rozgrywka wygląda inaczej i wymaga nie tylko planowania, ale i elastyczności. Tu nie wystarczy być sprytnym. Trzeba też umieć kombinować jak złodziej na emeryturze. Gra miesza elementy narracji, eksploracji i zarządzania czasem w sposób, który daje ci ciągłe poczucie napięcia i postępu, mimo minimalistycznej oprawy.
Zobacz też: Polski mega hit AAA najtaniej w historii na Steam! Promocja na PC
To tytuł idealny dla graczy, którzy lubią łamigłówki z klimatem i nutą niepokoju. Blue Prince nie robi hałasu wokół siebie, nie potrzebuje hollywoodzkiego budżetu ani głośnej kampanii, żeby zostać z tobą na długo po wyłączeniu konsoli. Jest jak dobrze napisana, dziwaczna opowieść, do której wracasz, bo chcesz zrozumieć, co tak naprawdę się tam wydarzyło. Jeśli masz Game Passa, to nie ma wymówki – pałac już na ciebie czeka.
Fallout: New Vegas. Kto zamawiał klasyka?
Fallout: New Vegas to klasyk, który mimo upływu lat wciąż zjada na śniadanie wiele nowszych RPG-ów. To nie tylko postapokaliptyczna strzelanka, ale przede wszystkim mistrzowski popis światotwórstwa i nieliniowej narracji. Lądujesz w spieczonej pustyniami Nevadzie, gdzie atomowe wojny zmieniły rzeczywistość w dziki zachód przyszłości, a ty, jako Kurier, który cudem przeżył postrzał w głowę, masz osobisty rachunek do wyrównania. Ale zemsta to tylko początek, bo bardzo szybko wciąga cię wielka polityczna gra o władzę nad Nowym Vegas.
Tym, co wyróżnia New Vegas na tle innych gier z serii (a także na tle całego gatunku RPG), jest skala wyborów i ich konsekwencji. Każda frakcja ma swoje racje, każda decyzja może zamknąć drzwi do jakiejś ścieżki, a twoje wybory rysują obraz postapokaliptycznego świata bardziej niż jakiekolwiek statystyki. Możesz działać na rzecz porządku, wspierać anarchię, albo pociągać za sznurki z ukrycia. To gra, która traktuje cię jak dorosłego, daje swobodę, ale oczekuje odpowiedzialności za swoje czyny. I robi to bez moralizowania. Jak to z Falloutami bywa.
Zobacz też: PS4 traci kolejne funkcje. Sony skasowało je po cichu
Choć technicznie New Vegas od początku miało swoje bolączki (bugi, toporny silnik, problemy z AI), jego klimat, dialogi i projekt zadań są tak dobre, że wszystko inne schodzi na dalszy plan. Dziś, dzięki modom i wsparciu społeczności, gra działa lepiej niż kiedykolwiek, a w Game Passie dostajesz ją gotową do odpalenia. Jeśli nigdy nie grałeś, najwyższy czas nadrobić. Poza tym powrót do Mojave to zawsze dobry pomysł.
Metaphor: ReFantazio. To zaskakujące i dobre!
Metaphor: ReFantazio to nowy rozdział w historii japońskich RPG-ów i pierwszy oryginalny projekt od twórców Persony od… no, bardzo dawna. Ale zamiast kolejnej opowieści o licealistach ratujących świat w szkolnych mundurkach, Atlus rzuca nas w zupełnie nową, high-fantasy rzeczywistość. Tu magia, polityka i tożsamość mieszają się w sposób, który z jednej strony przypomina klasykę gatunku, a z drugiej serwuje świeżość, której od dawna brakowało w dużych jRPG.
Tym, co od razu przyciąga uwagę, jest świat gry. Nie jesteśmy już w Tokio, ale w królestwie, które po śmierci monarchy staje się areną walki o tron. Nasz bohater, wykluczony z życia społecznego z powodu “nieludzkiego” pochodzenia, nie tylko walczy o przetrwanie, ale też o prawo do marzenia, że jego los może się zmienić. Brzmi znajomo? I dobrze, bo Atlus nie ucieka od swoich korzeni. System walki, eksploracja, a nawet “social linki” są tu obecne, ale podane w zupełnie nowej estetyce i konwencji. To Persona na sterydach z fantasy i to działa.
Zobacz też: Gra za darmo dla fanów The Settlers i Frostpunk, premiera na Steam
Metaphor: ReFantazio to gra, która nie boi się ryzyka. Łączy tradycyjny turowy system walki z dynamicznym ruchem po świecie, buduje świat pełen niuansów i konfliktów, a przy tym nie zapomina o stylu. Przy okazji, to istny skarb w Xbox Game Pass. Właśnie po to ma się ten abonament. Aby odkrywać takie perełki!
Control, czyli pozycja obowiązkowa w Xbox Game Pass
Control od początku robi wszystko, żebyś poczuł się… nieswojo. Ale w najlepszym możliwym sensie. Trafiasz do Federalnego Biura Kontroli, tajemniczej instytucji zajmującej się zjawiskami paranormalnymi, i szybko orientujesz się, że to miejsce żyje własnym życiem. Dosłownie. Ściany się przesuwają, przestrzeń się łamie, fizyka nie działa jak powinna. A ty? Zostajesz dyrektorką tej całej układanki, zanim zdążysz zadać pierwsze pytanie.
Control to shooter, ale nie taki zwykły. To gra, która daje ci nadludzkie moce i każe ich używać z gracją Jedi i precyzją snajpera. Telekineza, lewitacja, przejmowanie wrogów – wszystko to składa się na system walki, który jest efektowny, ale też bardzo taktyczny. Przeciwnicy nie są mięsem armatnim, a sama walka wymaga nie tylko refleksu, ale i pomyślunku. Każde starcie to mały pokaz pirotechniki połączony z kontrolowanym chaosem. I właśnie ten chaos staje się twoim narzędziem.
Zobacz też: Silent Hill f ma zadatki na „najlepszą grę z serii”. Znamy też długość przygody
Za Control stoi Remedy, studio znane z Alan Wake’a i Max Payne’a, więc klimat i storytelling są tu na najwyższym poziomie. Narracja nie podaje ci wszystkiego na tacy – musisz ją wydobywać z dokumentów, nagrań, ukrytych rozmów. To gra dla tych, którzy lubią teorię spiskową w wersji science fiction, przefiltrowaną przez estetykę brutalistycznej architektury i David Lyncha. W Game Passie to absolutny must-play.
Clair Obscur: Expedition 33 – gra roku?
Clair Obscur: Expedition 33 to jeden z tych tytułów, które potrafią rozbić szablon jRPG-a na kawałki, po czym złożyć go na nowo, bardziej malarsko, bardziej dramatycznie, bardziej po europejsku. Zamiast typowego fantasy mamy tu świat inspirowany sztuką XIX-wiecznej Francji, a zamiast kolejnej opowieści o ratowaniu świata – desperacką walkę z losem zapisanym w słowach malarki-zabójczyni, która co roku dosłownie wymazuje z istnienia kolejne liczby. Ekspedycja 33 to ostatni opór ludzkości, która z przerażeniem patrzy, jak jej dni są dosłownie policzone.
To, co od razu przykuwa uwagę, to styl. Gra wygląda jak żywy obraz – z pociągnięciami pędzla, światłem, które łamie się jak w galerii impresjonistów i walkami, które przypominają balet w zwolnionym tempie. Mechanicznie to klasyczne turowe starcia, ale z twistem: ataki i obrona wymagają precyzyjnego timingu, a każda decyzja w walce ma wagę. System rozwoju postaci, eksploracja i narracja są mocno splecione, więc zamiast bezmyślnego grindu masz tu poczucie, że każda bitwa i każda rozmowa przesuwają fabułę do przodu.
Zobacz też: Titan Quest II zadebiutował na pecetach. To dopiero początek
Clair Obscur: Expedition 33 to RPG, który robi wrażenie nie tylko gameplayem, ale też światem przedstawionym i emocjonalnym ciężarem historii. To opowieść o końcu, który nieubłaganie nadchodzi, ale też o buncie, odwadze i tym, jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić, by odzyskać kontrolę nad własnym losem.
Halo: The Master Chief Collection, bo warto nadrobić w Xbox Game Pass
Halo: The Master Chief Collection to kawał historii branży, zapakowany w jednym miejscu, zremasterowany, wypolerowany i gotowy do odpalenia nawet po latach. Od pierwszego „Combat Evolved” po epickie „Halo 4”, to seria, która w dużej mierze zdefiniowała to, czym w ogóle jest współczesny FPS na konsolach. Każda część w tej kolekcji ma swój własny klimat. Pierwsze Halo to czysta eksploracja i klimat sci-fi, który wtedy wyprzedzał swoje czasy. Dwójka to narracyjna bomba z podwójną perspektywą, a trójka to kinowy finał, który do dziś potrafi wywołać ciarki. Do tego dochodzi ODST z jazzowym noir-em i Reach, które pokazuje, jak budować tragizm w prequelu. Całość działa dziś świetnie, zarówno online jak i w kampaniach dla jednego gracza.
W Game Passie to jeden z najbardziej „wartych” pakietów. Niezależnie, czy jesteś nowym graczem, który chce poznać legendę, czy weteranem wracającym po latach.
Źródło: Opracowanie własne
Dziękujemy za wsparcie!