Netflix wprowadza zmiany! Fani szukają kultowego elementu
Użytkownicy przeglądarkowej wersji Netflixa mogli ostatnio zauważyć subtelną, ale znaczącą zmianę. Z miniaturek filmów i seriali zniknął charakterystyczny, czerwony znaczek Netflix Original, który przez lata był wizualnym wyróżnikiem produkcji własnych platformy. Ta nagła modyfikacja wywołała falę pytań – czy to chwilowy test, czy może trwała zmiana w strategii brandingowej streamingowego giganta?
Co się stało z etykietą Netflix Original?
W nocy z niedzieli na poniedziałek Netflix wprowadził eksperymentalną zmianę w swoim interfejsie webowym. Zniknęła z niego czerwona etykieta z literą „N”, która do tej pory jednoznacznie identyfikowała produkcje oryginalne. Co ważne, modyfikacja ta dotyczy na razie wyłącznie wersji dostępnej przez przeglądarki internetowe – w aplikacjach na smartfony i telewizory Smart TV wszystko pozostało po staremu. Zmianę widać również na stronach poszczególnych tytułów, gdzie pasek z napisem „N Series” lub „N Film” został zastąpiony przez większe, bardziej ogólne logo Netflixa.
Co może stać za taką decyzją? Pierwsze skojarzenie to dążenie do wizualnego minimalizmu. W obecnej sytuacji, gdy produkcje własne stanowią znaczną i stale rosnącą część katalogu, specjalne oznaczanie ich może po prostu tracić sens. Innym powodem może być chęć oddania pełnej przestrzeni samym plakatom i okładkom, które nie będą już częściowo zasłonięte przez branding platformy, co pozwoli im lepiej przyciągać wzrok widza.
Z drugiej strony, rezygnacja z tego charakterystycznego elementu ma też swoje wady. Dla wielu użytkowników czerwony znaczek był szybkim i wygodnym sposobem na odróżnienie treści dostępnych na wyłączność od tych, które są jedynie licencjonowane i mogą zniknąć z oferty po pewnym czasie. Usunięcie go może więc utrudnić nawigację po bibliotece i być źródłem drobnej frustracji dla części subskrybentów.
Zobacz też: PS6 to rewolucja, nie ewolucja. Eksperci donoszą o planach Sony
Na ten moment Netflix nie wydał oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że mamy do czynienia z testem A/B. Platforma sprawdza, jak użytkownicy zareagują na brak dodatkowego oznaczenia i czy wpłynie to na ich zaangażowanie. Czy zmiana zostanie z nami na stałe? Czas pokaże. Wygląda jednak na to, że Netflix jest coraz bardziej pewny siły swojej marki i wierzy, że samo jej logo wystarczy, by zachęcić widzów do seansu.
Źródło: Informacje prasowe
Dziękujemy za wsparcie!