Koszmar powraca. Switch 2 może mieć ten sam problem, co poprzednik

Prezes Nintendo przeprasza za braki konsol Switch 2
Newsy Switch-2

Miała być nowa era grania z Nintendo. Nowa konsola, nowy start, nowe możliwości. Ale jeden stary problem wrócił i wygląda na to, że znów spędzi graczom sen z powiek. Joy-Con drift, znany koszmar użytkowników pierwszego Switcha, może dręczyć również posiadaczy Switch 2. I to z jeszcze większą siłą.

Wadliwe joy-cony w Nintendo Switch 2? Problem powraca

Dla wielu graczy oryginalny Switch to sprzęt niemal kultowy. Wierny towarzysz przez lata, który przeszedł setki godzin w Zeldzie, Mario Kart czy Animal Crossing. Ale równocześnie to też sprzęt, który zmuszał do wymiany kontrolerów raz za razem. Drift, czyli sytuacja, w której analog sam zaczyna „skręcać”, nawet gdy nikt go nie dotyka, stał się symbolem frustracji. I chociaż wielu liczyło, że z premierą Switcha 2 Nintendo raz na zawsze rozwiąże ten problem, wszystko wskazuje na to, że historia się powtarza.

Serwis iFixit rozłożył nową konsolę na czynniki pierwsze już dzień po premierze i nie miał dobrych wieści. Zastosowane komponenty w kontrolerach Switcha 2 wciąż opierają się na tych samych mechanizmach, które odpowiadały za drift w poprzednich Joy-Conach. Co więcej, rozebranie nowych kontrolerów i samodzielna naprawa wydają się jeszcze trudniejsze niż wcześniej. Czyli nie tylko problem może powrócić, ale jego rozwiązanie będzie jeszcze bardziej uciążliwe.

Na stronie pomocy Nintendo wciąż można znaleźć porady, jak radzić sobie z tzw. „problemami z responsywnością”. Eufemizmem, który brzmi dużo łagodniej niż „drift”. Ale dla graczy to żadna pociecha. Nikt nie chce odsyłać kontrolera na naprawę i czekać, podczas gdy wszyscy dookoła odblokowują nowe trasy w Mario Kart World czy rozwalają świat w Donkey Kong Bananza. Każdy dzień bez kontrolera to dzień bez grania, a to brzmi jak kara.

Zobacz też: Wszystko, co musicie wiedzieć o Xbox Game Pass, ale boicie się zapytać

CZYTAJ RÓWNIEŻ  To jedno z moich ulubionych RPG, a mało kto o nim pamięta. Remaster o wiele taniej niż na Steam

Premiera nowej konsoli to idealna okazja, by pokazać, że marka uczy się na błędach. Ale Nintendo, jak się wydaje, po raz kolejny zignorowało najgłośniejszą bolączkę graczy. Drift może nie pojawi się od razu. Ale pytanie nie brzmi „czy”, tylko „kiedy”. A jeśli przy wyższej cenie konsoli i akcesoriów problem wróci z pełną mocą, cierpliwość fanów może się w końcu wyczerpać. Po ośmiu latach wielu z nas nie chce już kolejny raz walczyć z dryfującym analogiem.

Źródło: dualshockers.com

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Dawid Szafraniak
O autorze

Dawid Szafraniak

Redaktor
Pierwsze growe szlify zbierał jeszcze w erze PS1, aby później zapoznawać się z kolejnymi wcieleniami japońskiej konsoli, skosztować Xboksa i Switcha. Ostatecznie najbardziej lubi PC, a ostatnio nawet i granie w chmurze. Królują u niego FPS-y, gry akcji nieczęsto górujące nad filmami i tytuły wyścigowe, które podobno #nikogo. Święta Trójca gamingu? Pierwsze Modern Warfare, seria Mass Effect i Uncharted. Bez tego nic nie miałoby sensu. Poza grami lubi planować kolejne podróże i chwytać za aparat fotograficzny podczas meczów piłki nożnej.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie