Disney liczy straty po fatalnym weekendzie otwarcia nowego filmu

Disney ma kolejny problem. Tron: Ares to wielka porażka finansowa.
Filmy i seriale Newsy

Disney ma poważny problem. Długo wyczekiwany powrót do cyfrowego świata, Tron: Ares, okazał się wielkim rozczarowaniem finansowym. Mimo że film zbiera pochwały za stronę wizualną i dynamiczną akcję, jego wyniki w box office są dramatycznie niskie. Fatalny start w kinach stawia pod znakiem zapytania nie tylko przyszłość serii, ale także potwierdza problemy wytwórni z odświeżaniem kultowych marek.

Dlaczego Tron: Ares nie przyciągnął widzów do kin?

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że Tron: Ares ma potencjał. Recenzje chwaliły dopracowaną warstwę audiowizualną, świetną ścieżkę dźwiękową i wciągającą od pierwszych minut akcję. Niestety, te atuty nie przełożyły się na zainteresowanie widzów. Film zaliczył katastrofalny weekend otwarcia, zarabiając w Stanach Zjednoczonych zaledwie 33,5 miliona dolarów. To wynik znacznie poniżej prognoz, które zakładały wpływy na poziomie 40-50 milionów.

Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, gdy spojrzymy na rynki międzynarodowe, które dołożyły do puli zaledwie 27 milionów dolarów. Łączny globalny wynik otwarcia na poziomie 60,5 miliona dolarów to finansowa katastrofa dla produkcji, której budżet opiewał na 180 milionów. Aby film zaczął na siebie zarabiać, musiałby zebrać z kin co najmniej dwa razy tyle, co wydaje się w tej chwili scenariuszem z gatunku science fiction.

Dla Disneya to nie jest tylko kolejna porażka. Tron: Ares miał być triumfalnym powrotem i odrodzeniem kultowej marki, która przez ponad cztery dekady budowała swoją legendę. Poprzednia część, Tron: Dziedzictwo, choć nie była gigantycznym hitem, zarobiła ponad 400 milionów dolarów i zyskała status filmu kultowego. Na jej następcę fani czekali aż dziesięć lat, a sam projekt przez długi czas borykał się z problemami produkcyjnymi, co tylko potęguje skalę obecnego rozczarowania.

Zobacz też: Star Wars: KOTOR: Początek legendy i mrok Dartha Revana

CZYTAJ RÓWNIEŻ  Sony promuje "Resident Evil z Temu", a gracze czują się zirytowani

Co ciekawe, po raz kolejny widzimy wyraźny rozdźwięk między ocenami krytyków a publiczności. Zaledwie 57% recenzentów na portalu Rotten Tomatoes poleca film, podczas gdy ocena od widzów wynosi aż 87%. To pokazuje, że wierni fani serii prawdopodobnie wyszli z kina zadowoleni. Niestety, ich entuzjazm nie wystarczył, by przyciągnąć szerszą publiczność, co w przypadku tak drogiego blockbustera jest przepisem na finansową klęskę.

Źródło: Hollywood Reporter

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Dawid Szafraniak
O autorze

Dawid Szafraniak

Redaktor
Pierwsze growe szlify zbierał jeszcze w erze PS1, aby później zapoznawać się z kolejnymi wcieleniami japońskiej konsoli, skosztować Xboksa i Switcha. Ostatecznie najbardziej lubi PC, a ostatnio nawet i granie w chmurze. Królują u niego FPS-y, gry akcji nieczęsto górujące nad filmami i tytuły wyścigowe, które podobno #nikogo. Święta Trójca gamingu? Pierwsze Modern Warfare, seria Mass Effect i Uncharted. Bez tego nic nie miałoby sensu. Poza grami lubi planować kolejne podróże i chwytać za aparat fotograficzny podczas meczów piłki nożnej.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie