Resident Evil: Requiem chce „uzależnić” nas strachem. W grze nie będzie Leona?
Twórcy Resident Evil: Requiem zapowiadają nowy kierunek dla serii i niekoniecznie chodzi o postacie. Leon może ustąpić miejsca nowej bohaterce, ale nie wszyscy w to wierzą.
Capcom zaprezentował kolejne szczegóły dotyczące Resident Evil: Requiem i choć nie padło bezpośrednie „Leon nie wraca”, to komentarz reżysera gry mocno to sugeruje. Koshi Nakanishi przyznał wprost, że Leon S. Kennedy to… kiepski materiał na horror. Zbyt opanowany, zbyt pewny siebie, zbyt skuteczny. Zdaniem twórcy nikt nie chce oglądać, jak Leon boi się wiadra spadającego z półki. A to oznacza, że główną rolę w Requiem przejmuje nowa postać – Grace Ashcroft.
Resident Evil: Requiem ma nas przerazić
Mimo tych słów nie brakuje głosów sprzeciwu. Znany informator DuskGolem twierdzi, że Leon wciąż jest głównym bohaterem nadchodzącej odsłony, i to na 100%. Jego zdaniem Capcom gra na nosie fanom, podobnie jak podczas tegorocznego Summer Game Fest, gdzie do ostatniej chwili udawano, że RE9 nie zostanie pokazane. W dodatku sam Nakanishi nie powiedział, że Leona w grze nie będzie, po prostu zasugerował, że nie pasuje do klasycznej formy horroru.
Capcom zresztą sam potwierdza, że Requiem nie będzie czystym straszakiem. Firma opisuje nadchodzącą grę jako połączenie „psychologicznego horroru z dynamiczną akcją”. Twórcy chcą postawić na tzw. „uzależniający strach”, czyli taki rodzaj grozy, który wciąga mimo lęku. Nawet jeśli zginiemy, chcemy spróbować jeszcze raz. Gra ma wywoływać niepokój, ale też satysfakcję z pokonywania trudności.
Resident Evil: Requiem zadebiutuje 27 lutego 2026 roku na PS5, Xbox Series X/S oraz PC. Kto naprawdę stanie w centrum tej opowieści? Na ostateczne potwierdzenie jeszcze poczekamy, ale jeśli Capcom rzeczywiście żongluje oczekiwaniami graczy, to robi to wyjątkowo skutecznie.
Źródło: PlayStation Blog
Dziękujemy za wsparcie!