Jedna z najlepszych przygodówek w historii. Sanitarium straszyło surrealistyczną grozą

Sanitarium okładka gry
Newsy Retro

Pamiętacie jeszcze Sanitarium? Wydana w 1998 roku przygodówka okazała się wielkim sukcesem, także komercyjnym. Twórcy z DreamForge Entertainment dostarczyli nam kultową dziś grozę.

Kiedyś to były przygodówki… dzisiaj to nie ma przygodówek…

Sanitarium, czyli jedna z najlepszych przygodówek w historii

Pamiętacie jeszcze te piękne czasy, gdy gry przygodowe point’n’click cieszyły się aż taką popularnością? Owszem, dziś wciąż wychodzi sporo takich tytułów, ale raczej w powszechnej świadomości graczy gatunek ten nieco umarł. Wielka szkoda, bo dostaliśmy kiedyś mnóstwo kultowych pozycji. Seria Monkey Island, gry z Indianą Jonesem czy właśnie Sanitarium to najlepsze przykłady kunsztu deweloperów.

Sanitarium wyszło w 1998 roku na PC. Była to już wtedy gra zupełnie inna od pozostałych. Owszem, gatunkowo zaliczała się do przygodówek, ale opierała się na idei horroru. I to nie takim w rodzaju Outlasta czy innych „jumpscare’owych” pozycji. Tutaj klimat robił główną robotę, skutecznie niepokojąc graczy i wywołując ciarki nawet wtedy, gdy pozornie nic złego się nie działo. Duża w tym zasługa świetnego pomysłu twórców na przedstawiony świat i samą fabułę. Gracz wcielał się w nowo przyjętego pacjenta szpitala psychiatrycznego, który ma amnezję i musi poznać swoją tożsamość. W ciągu rozgrywki wcielaliśmy się także w szereg pobocznych postaci, które najlepiej określić mianem „surrealistycznych”.

W ogóle cała gra opierała się na atmosferze sennego koszmaru. Trafialiśmy do wielu dziwacznych „światów”, w których napotykaliśmy na przedziwne postacie. Kraina samych tylko dzieci wyjęta żywcem z „Dzieci Kukurydzy” Stephena Kinga? Jest. Aztecka wioska napastowana przez jednego z bogów? Także. Projektanci wyraźnie inspirowali się dziełami wspomnianego już Kinga, a także wielu innych legendarnych pisarzy grozy. Szkoda, że dziś bardzo ciężko o podobnie klimatyczne gry.

Sanitarium okazało się komercyjnym sukcesem, co jest… dziwne. Naprawdę – rzadko kiedy aż tak specyficzne gry mogą cieszyć się udaną sprzedażą. Poza tym deweloperzy otrzymali za swój tytuł parę wyróżnień i nagród. Wielka szkoda, że w kolejnych latach nie udało się wyprodukować drugiej części. Jeden z programistów gry w 2011 ruszył ze zbiórką na „Shades of Sanity”, czyli duchowego następcę produkcji. Niestety, zbiórka się nie udała. Jedyne, co otrzymaliśmy, to wydanie gry na urządzenia mobilne.

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
CZYTAJ RÓWNIEŻ  10 zł zamiast 258 zł robi wrażenie. Kultowa strategia na setki godzin 96% taniej niż na Steam
Artur Łokietek
O autorze

Artur Łokietek

Redaktor
Zamknięty w horrorach lat 80. specjalista od seriali, filmów i wszystkiego, co dziwne i niespotykane, acz niekoniecznie udane. Pała szczególnym uwielbieniem do dobrych RPG-ów i wciągających gier akcji. Ekspert od gier z dobrą fabułą, ale i koneser tych z gorszą. W przeszłości miłośnik PlayStation, obecnie skupiający się przede wszystkim na PC i relaksie przy Switchu.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie