Najdroższe gry na Steam. Ceny jak z kosmosu

Najdroższe gry na Steam – ile kosztuje cyfrowe szaleństwo?
PG Exclusive Publicystyka

Najdroższe gry na Steam – część 2

Snake Robot

Nostalgia to niezwykle potężne narzędzie, zwłaszcza w marketingu. Trudno jednak powiedzieć, czy to właśnie ona jest główną bronią dewelopera gry Snake Robot. Czy miał to być hołd dla kultowej gry z nieśmiertelnych Nokii? Czy może raczej jej futurystyczna parodia? Niezależnie od odpowiedzi, twórcy postanowili tutaj połączyć klasyczną mechanikę zjadania oraz rośnięcia z motywem postapokaliptycznych robotów.

Kierujemy tutaj mechanicznym wężem, który z każdą kolejną ofiarą staje się coraz większy, aż w końcu sam zaczyna stanowić dla siebie zagrożenie. Wiecie, o co chodzi. Pomysł prosty, ba, wręcz banalny, ale potencjalnie równie bardzo wciągający. Właściwie to z 11 recenzji, które gra zebrała (serio) wynika, że jest to projekt dobry i rzeczywiście oferuje to, co oferuje klasyczny wąż. Wszystko byłoby jak najbardziej w porządku…

Gdyby nie pewien drobny szczegół. Snake Robot domyślnie kosztuje 919,99 złotych, czyli tyle samo, co Spooky Men. Tak, mówimy o grze, w której głównym celem jest bicie rekordu długości i unikanie przeszkód, niczym w mobilnych tytułach sprzed dwóch dekad. Na szczęście, z jakiegoś powodu twórcy postanowili uruchomić promocję! Do 2 listopada można ją kupić za „zaledwie” 45,99 zł – co nadal brzmi jak kiepski żart, jeśli wziąć pod uwagę jej prostotę. Ale kto bogatemi zabroni? Ja na pewno nie.

The Leverage Game

W ofercie platformy Steam nie brakuje gier, które chcą uczyć – zarządzania, ekonomii, inwestowania czy planowania strategicznego. The Leverage Game poszło jednak o krok dalej, wyceniając swoje usługi na kwotę, która niejednego gracza przyprawiłaby o zawał. Nie jest to w żadnym przypadku pomyłka, czy też błąd cenowy; gra planszowa w wersji cyfrowej kosztuje tyle, co średniej klasy pecet.

CZYTAJ RÓWNIEŻ  Nowe RPG z unikatową fabułą za darmo na Steam. Twórcy obiecują sporo akcji

Założenia brzmią całkiem niewinnie. Gracze kręcą kołem ruletki, przesuwają pionki po planszy i podejmują decyzje biznesowe – inwestują, pożyczają pieniądze, płacą nieprzewidziane koszty i próbują zostać „skutecznym menedżerem”. Można grać samemu, z przyjaciółmi, a nawet z trenerem biznesowym, który pełni rolę mentora. Brzmi jak szkolenie w formie gry – tyle że w wersji premium, dosłownie i w przenośni.

Twórcy nie ukrywają, że The Leverage Game nie jest typową produkcją, lecz narzędziem rozwojowym używanym podczas realnych sesji coachingowych w ponad 80 krajach. Gra ma symulować „prawdziwe wyzwania menedżerskie” i pomagać w nauce podejmowania decyzji finansowych. Tyle że cena wersji Steamowej czyni z niej ekskluzywny produkt. A jedynym „praktycznym” efektem może być uświadomienie graczowi, jak szybko można stracić kilka tysięcy złotych przez jeden nietrafiony ruch. Tak, dobrze czytacie. Kilka tysięcy. The Leverage Game bowiem, panie i panowie, wyceniono na 4000 złotych.

The Hidden and Unknown

Na sam koniec mamy prawdziwą wisienkę na torcie. O The Hidden and Unknown zrobiło się głośno jeszcze w 2023 roku, kiedy to zagraniczne serwisy zaczęły donosić o grze na Steam, którą wyceniono na kilka tysięcy dolarów. Twórca – funkcjonujący, czy raczej ukrywający się pod pseudonimem ThePro – postanowił wydać na Steamie swoją, jak to artystycznie określił, półautobiograficzną powieść wizualną w cenie, no, bardzo porządnego komputera do gier. Co więcej, zrobił to z pełną świadomością!

Jak sam wówczas tłumaczył, cena ma odzwierciedlać osobistą wartość tytułu. Gra została zaś zaprojektowana tak, aby można było ją spokojnie ukończyć w mniej niż dwie godziny. Dzięki temu każdy, kto poczuje się rozczarowany, może spokojnie ją zwrócić w ramach standardowej polityki Steama. Trudno więc powiedzieć, czy The Hidden and Unknown to artystyczny manifest, prowokacja, czy może raczej autoparodia systemu dystrybucji gier. O to ostatnie, siłą rzeczy najbardziej inteligentne zagranie, ciężko jednak posądzić dewelopera, który zafundował światu coś, co bardziej przypomina grę wyjętą żywcem z pamiętnika dojrzewającego nastolatka z nadmiarem testosteronu i okrutnym trądzikiem.

CZYTAJ RÓWNIEŻ  Hitowa gra za darmo ze Steam przypomina o sobie nowym DLC

The Hidden and Unknown zaczyna się ośmiominutowym wstępem w stylu Gwiezdnych wojen, w którym autor rozwodzi się nad rzekomym upadkiem męskości, żeńską energią i kryzysem cywilizacji zachodniej. Potem zaś przeradza się w pozbawioną jakichkolwiek interakcji opowieść o chłopcu imieniem Brian, który odkrywa sens życia, hormony i cytaty z Sztuki wojny. Zamiast gry zostaje więc kuriozum – drogi, statyczny manifest, który bardziej przypomina irytującą autopromocję aniżeli doświadczenie. Efekt końcowy to nie dzieło sztuki – to pomnik przesadnego ego, wyceniony na 9199,90 złotych. Jak słusznie zauważył jeden z komentujących pod poniższym filmem: wyobraźcie sobie wydać taką fortunę na prezentację z PowerPointa. Na szczęście jednak The Hidden and Unknown zostało ostatecznie wycofane ze sprzedaży na Steam.

Podsumowanie

Gdyby tak podsumować te wszystkie tytuły i zastanowić się, jaki jest w tym sens, to… Moja pierwsza myśl była taka: sam wpadłem w pułapkę tych twórców. Przecież właśnie Wam te gry przedstawiłem, powiedziałem coś o nich, zwróciłem – mam nadzieję – Waszą uwagę. Na usta ciśnie się jeden prosty wniosek. W dzisiejszych czasach najdroższe bywają nie same produkcje, a raczej pomysły na to, jak je w ogóle sprzedać.

Źródła: Opracowanie własne | SteamDB | Steam | GameRant | PCGamer

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Wincenty Wawrzyniak
O autorze

Wincenty Wawrzyniak

Redaktor
Specjalista od Groznawstwa, który nie stroni od swoich ulubionych tytułów. Ostatnio padł ofiarą Factorio. Rzadko się do tego przyznaje, ale ma też prawie 2000 godzin na liczniku w Path of Exile. Pozostałe dwa tytuły w jego świętej trójcy to Assassin’s Creed: Origins oraz Final Fantasy XV. Miłośnik RPG i hack’n’slash, dla którego najważniejsza jest dobra historia, a ściany tekstu są plusem. Po godzinach pisze do szuflady, pije niepokojąco duże ilości kawy i często wraca do swoich ulubionych seriali (o Hannibalu prawdopodobnie gadałby nawet w trumnie).

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie