Najdroższe gry na Steam. Ceny jak z kosmosu

Najdroższe gry na Steam – ile kosztuje cyfrowe szaleństwo?
PG Exclusive Publicystyka

Zastanawialiście się kiedyś, do jakich kwot mogą dochodzić ceny najdroższych gier na platformie Steam? Jeśli tak, to mamy dobre wieści – już nie musicie się zastanawiać, bo sami to sprawdziliśmy.

Ile to już razy branża przeżywała kryzys (bardziej emocjonalny aniżeli materialny) przez podniesienie standardu cenowego? W dzisiejszych czasach gry wideo kosztujące ponad 300 złotych to w zasadzie prawie-że-norma. Być może jednak niektórzy z Was nie zdają sobie sprawy z tego, że w sklepie Steam znajdziemy produkcje, które mają własne zasady w kwestii cen – i tylko tych przestrzegają.

Platformy cyfrowej dystrybucji, takie jak Steam, bardzo często skrywają naprawdę pokaźne ilości najróżniejszych tajemnic. Na pewno nie jest Wam obce zjawisko związane chociażby z niepozornymi indykami, które w ciągu kilku tygodni – czy nawet kilku dni – potrafią wspiąć się na sam szczyt listy bestsellerów, przyciągając do siebie ogromne liczby użytkowników. Steam posiada wiele rankingów: produkcje z najlepszymi ocenami, najgorsze gry, tytuły z rekordową aktywnością graczy… Wiecie, o co chodzi.

W sklepie znajdziemy jednak również gry, które mogłyby spokojnie otrzymać swój osobny ranking ze względu na to, ile kosztują. Bo ich ceny potrafią przyprawić o ból głowy. I nie, nie chodzi mi tutaj o progi cenowe rzędu 300 czy też 350 złotych. Jeżeli więc jesteście ciekawi, ile właściwie mogą kosztować gry na Steamie, to postanowiliśmy znaleźć takie, których ceny są niemalże z kosmosu.

Nie przedłużając: serdecznie zapraszamy do lektury!

Najdroższe gry na Steam – część 1

飞跃跳台:冒险!!! / 1000 Stages : Adventure!!!

Nie każda droga prowadzi do celu, a już na pewno nie ta w 1000 Stages: Adventure. Jeżeli sam tytuł niniejszego arcydzieła (a raczej jego zapis) sprawił, że unieśliście podejrzeliwie brew lub spojrzeliście na ekran ze zdegustowanym grymasem, deweloper już tutaj najprawdopodobniej osiągnął swój sukces. Mamy tutaj do czynienia z produkcją, w której gracz dosłownie przemierza tysiąc różnych poziomów, aby dotrzeć do… oświetlonego miejsca. Czymkolwiek ono tak właściwie jest. Brzmi mistycznie? Tak właśnie miało być.

CZYTAJ RÓWNIEŻ  Kosztuje tylko 150 zł i zawojowała serca graczy na całym świecie. Arc Raiders to istny ewenement

Według samych twórców, 1000 Stages: Adventures ma w sobie coś z medytacji, symbolizmu… i cierpliwości. Ale takiej na granicy absolutnego absurdu. Zainspirowana filmem Przyczajony tygrys, ukryty smok, produkcja próbuje połączyć minimalizm z duchową refleksją. Tyle że efekt końcowy przypomina raczej eksperyment artystyczny niż grę wideo. Nie znajdziemy tu ani emocji, ani muzyki, ani też smoków do pokonania. Jest za to długa, monotonna wędrówka. Przynajmniej możecie sobie podumać nad życiem i światem.

Oczywiście, najbardziej zdumiewa jednak cena. Ciężko powiedzieć, czy chodzi tutaj o performance, element szoku, czy też zwyczajną, tanią prowokację. Niemniej jednak, symulator chodzenia po platformach kosztuje tyle, co kilka pełnoprawnych produkcji AAA. Dobrze, że chociaż twórcy zachęcają do zwrotu, jeśli gra nie przypadnie Wam do gustu. Zaznaczają również, aby nie kupować jej, jeśli jest się biednym studentem. Lub po prostu biednym. Można zapytać rodziców. Czy coś. Na pewno będą chcieli wydać na grę 539,99 złotych.


steal

Cóż mogłoby być bardziej ironicznego od gry o kradzieży, która sama próbuje swoją ceną ukraść jedną trzecią Twojej wypłaty? steal to trójwymiarowy symulator złodzieja, w którym gracz ma niezwykle proste zadanie. Unikać policyjnych latarek, zbierać losowe przedmioty po drodze i starać się przejść dany poziom w możliwie jak najkrótszym czasie. W teorii brzmi to jak klasyczna, niskobudżetowa zręcznościówka. W praktyce?

Myślę, że każdy jest w stanie ocenić to sam już na pierwszy rzut oka. Trudno jednak nie uśmiechnąć się z niedowierzaniem, widząc kwotę, jaka widnieje przy tym tytule, który wizualnie przypomina darmowe wersje demonstracyjne sprzed dekady. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że to swego rodzaju eksperyment albo przewrotny komentarz do współczesnych realiów rynku – gra o kradzieży, która sama okrada portfele.

Raczej nigdy nie dowiemy się, czy deweloper steal celowo ustawił taką cenę, aby najzwyczajniej w świecie zwrócić na siebie uwagę, czy też uznał swój projekt za dzieło sztuki. Faktem pozostaje jednak to, że można ją aktualnie zakupić na Steamie i, no, przynajmniej teoretycznie, pobawić się w złodzieja za równowartość Silent Hill f oraz Assassin’s Creed: Shadows razem wziętych – za jedyne 719,99 złotych!


Spooky Men

W czasach, gdy horrory pojawiają się na Steamie niczym grzyby wyrastające po deszczu, produkcje takie jak Spooky Men wręcz toną w oceanie pełnym gier, dusząc się i umierając powoli, niezauważone. I nie chodzi tu o fabułę czy pomysł, bo ten akurat brzmi całkiem znajomo – grupa śmiałków rusza do nawiedzonego domu, aby odprawić egzorcyzm i przetrwać ataki złowrogiego ducha. Całość można nawet rozegrać w trybie kooperacji dla maksymalnie ośmiu osób. Taka, powiedzmy, Phasmophobia z wyprzedaży.

CZYTAJ RÓWNIEŻ  Ta gra zniknęła ze Steam, ale wraca, tylko że będzie płatna. Jest trik, aby zdobyć ją za darmo

W tym jednak przypadku największy dreszcz grozy wywołuje cena. Za Spooky Men zapłacić trzeba bowiem kwotę niemałą. Można by za nią kupić kilka pełnych edycji Resident Evil, w tym najnowszych, albo nawet całkiem przyzwoitą kartę graficzną z drugiej ręki dla tych, którzy grają w nieco starsze perełki. Trudno oczywiście powiedzieć, czy mamy tu do czynienia z próbą marketingowego żartu, błędem w wycenie, czy też bardzo specyficznym poczuciem humoru dewelopera.

Sama gra prezentuje się jako podręcznikowy przykład niezależnego projektu z ambicjami – prosta wizualnie, ale z pomysłem. W teorii więc mogłaby mieć swoich fanów, gdyby nie astronomiczna cena, która skutecznie odstrasza nawet największych entuzjastów horrorów. Paradoksalnie, w tym przypadku to nie duchy, a cena jest najstraszniejszym elementem całej rozgrywki: 919,99 złotych. Bagatela!

Dalsza część artykułu na następnej podstronie!

Drogi Czytelniku! Niektóre odnośniki zawarte w artykułach mają charakter afiliacyjny. Kliknięcie w taki link lub dokonanie za jego pośrednictwem zakupu, nie wiąże się dla Czytelników z żadnymi dodatkowymi kosztami. Pozwala nam natomiast otrzymać prowizję, dzięki której możliwe jest utrzymanie i rozwój pracy Redakcji.

Dziękujemy za wsparcie!
Wincenty Wawrzyniak
O autorze

Wincenty Wawrzyniak

Redaktor
Specjalista od Groznawstwa, który nie stroni od swoich ulubionych tytułów. Ostatnio padł ofiarą Factorio. Rzadko się do tego przyznaje, ale ma też prawie 2000 godzin na liczniku w Path of Exile. Pozostałe dwa tytuły w jego świętej trójcy to Assassin’s Creed: Origins oraz Final Fantasy XV. Miłośnik RPG i hack’n’slash, dla którego najważniejsza jest dobra historia, a ściany tekstu są plusem. Po godzinach pisze do szuflady, pije niepokojąco duże ilości kawy i często wraca do swoich ulubionych seriali (o Hannibalu prawdopodobnie gadałby nawet w trumnie).

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie