Wiedźmin 4 bez tych zadań. CDPR konkretnie na temat questów
Nie będzie fetch questów. Będą prawdziwe wybory. I historie, które zostają z nami na lata. CD Projekt RED właśnie uchyla rąbka tajemnicy o Wiedźminie 4. Choć gra wciąż powstaje w ciszy i bez konkretnej daty premiery, poznajemy jej serce – i bije ono znajomym, ale dojrzalszym rytmem.
Questy tylko na najwyższym poziomie. Wiedźmin 4 będzie dojrzalszy
Philipp Weber, dawniej projektant zadań w Dzikim Gonie, a dziś dyrektor narracyjny Wiedźmina 4, w rozmowie z GamesRadar opowiedział, czego nauczyła ich dekada tworzenia gier – i jak te lekcje pomogą stworzyć coś więcej niż tylko kolejną odsłonę kultowej serii.
Zacznijmy od najważniejszego: w Wiedźminie 4 nie będzie bezmyślnych „fetch questów” – czyli zadań, które mają tylko zająć czas gracza, ale nie oferują niczego poza punktem doświadczenia. Ta zasada była z Weberem od jego pierwszego dnia w CDPR – i została z nim do dziś. „Zadanie musi mieć sens. Muszę czuć, że nie zmarnowałem czasu, tylko coś przeżyłem – opowieść, emocję, decyzję. Coś, co zapamiętam” – mówi Weber. I właśnie dlatego misje z Wiedźmina 3 – jak dramat Krwawego Barona – przeszły do historii gier. Bo nie były dodatkiem, ale pełnoprawną treścią, która budziła ogromne (pozytywne) emocje.
W świecie, w którym wiele studiów tworzy gry „na akord”, CD Projekt RED stawia na coś prostego, ale rzadkiego: pasję. „Nie chcemy ludzi, którzy tylko klikają i nie myślą. Chcemy zespołu, który dba o to, co tworzy. Dla których gra to sztuka” – podkreśla Weber. To nie tylko ładne słowa. To podejście widać już teraz: zespół ma autonomię, ale też wspólną wizję. Weber jako lider nie chce mikrozarządzania – chce wspólnego tworzenia czegoś, co będzie warte czasu gracza.
Zobacz też: Zapomniane gry od Rockstar. Nie tylko GTA – część 2
Choć Cyberpunk 2077 miał trudny start, zespół wyszedł z niego silniejszy i – co najważniejsze – mądrzejszy. Weber wspomina, jak ważne było dla nich stworzenie postaci takich jak Judy, Panam czy River – nie tylko jako „towarzyszy misji”, ale jako ludzi z krwi i kości, z którymi łączyła nas prawdziwa więź. „Nauczyliśmy się, jak budować relacje, które są autentyczne. I właśnie to bierzemy ze sobą do Wiedźmin 4” – mówi. Podobnie z konsekwencjami wyborów – coś, z czego Wiedźmin 3 słynął. Tym razem studio chce, by każdy wybór miał wyraźny ciężar – ale bez nachalnego pokazywania palcem. Subtelnie, ale czytelnie.
Weber nie kryje też, że choć struktura narracyjna jest ważna, nie można stać się jej niewolnikiem. „Wielu twórców stało się zbyt dobrymi uczniami – wszystko jest z podręcznika. A czasem trzeba po prostu zaufać sobie. Jeśli czuję, że dana scena powinna się tam znaleźć, to może gracz też ją poczuje.” To podejście – oparte na instynkcie, nie schemacie – ma być jednym z fundamentów Wiedźmina 4. Mniej kalkulacji, więcej serca.
Źródło: gamesradar.com
Dziękujemy za wsparcie!